stowarzyszenie-nieistniejacychponiedziałek, 15.lutego.2010, 14:54
-"Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo"..co to za brednie? - mężczyzna prychnął głośno, brew jedną ku górze kierując. - Cóż to za naród, że ludzie wierzą w coś co zostało niegdyś spisane przez jakiegoś bufona, który myślał, że zbawi tym świat? - cmoknął z irytacją, głową na boki kręcąc, zaś Biblię, którą przed chwilą jeszcze dzierżył w ręce i niedokładnie studiował, porzucił na podłogę. -Powiedz mi księżulku, dlaczego?
-Ludzie chcą wiedzieć, a wiara jest jedyną rzeczą, jaka im łatwo przychodzi. Chcą mieć kogoś, kto będzie dla nich opoką w stanach krytycznych, kogoś, kto pomaga, kto umacnia,kto nagradza za dobre i karci za złe, kogoś kto... -Zła odpowiedź! - mężczyzna uderzył pięścią o swój sekretarzyk, który pod wpływem jego siły, głośno zaskrzypiał, przypominając o powinności naprawy. - O n nie istnieje! -Bo go nie widać? Wybacz Panie, ale wiatru także nie widać, a wiesz sam, że istnieje - duchowny zmarszczył brwi, spoglądając na swego rozmówcę, który w chwili zamilkł. - Zmieniłeś się od ostatniego spotkania. Zmieniłeś na gorsze.. -Nie pamiętam, abym pozwolił księżulkowi mówić na "ty". - mężczyzna odwrócił się do eklezjasty plecami, ręce na piersiach krzyżując. - W każdym bądź razie mów co chcesz, za czas niedługi wszystko się zmieni: naród, rzeczywistość...zmienisz się i ty ojczulku. -Nie Claudiusie. Nic się nie zmieni, chyba że perspektywa z jakiej patrzymy na świat. - duszpasterz wstał z krzesła i ruszył ku drzwiom. Nim opuścił mężczyznę, w progu przystanął i westchnął ciężko,wzrok wbijając w jego postać, malującą się na tle wysokich okien, o bogato zdobionych ramach. - I moja odpowiedź brzmi: nie. Nawet gdyby Bóg miał to wybaczyć kiedyś. Pokój z Tobą. - ukłonił się nisko i ruszył długim korytarzem w stronę wyjścia z całej rezydencji. Claudius stał jeszcze czas długi w milczeniu, wpatrując w malującą za szybą panoramę Genui. "Naród...kogo obchodzi banda prostaków, którzy zapatrzeni w siebie, żyją własnym życiem, a nie myślą o potrzebach władz? Wszyscy tworzą wspólnotę, więc dlaczego to my musimy dbać o tych, którzy nie dbają o nas?" Mężczyzna przeklął pod nosem, mocno oburzony przekonaniem, że jest jedyną osobą, która może postawić cały świat na nogi. Chociaż... "Ma to swoje plusy...to moje imię będą wykrzykiwać! To ja będę zarządzał wojskami, wszystkimi ludźmi! Podporządkują swoje myśli moim, ich słowa będą moimi słowami...Tak, mój drogi księżulku. Właśnie opuściłeś swojego Boga, a jak sam powiedziałeś, Bóg karci za złe" *** Noc zapadła wyjątkowo późno, długo pozwalając ludziom żegnać się ze słońcem. Gdy ciemność rozpanoszyła się już na tej półkuli całkowicie i księżyc stawał się natchnieniem dla niedocenionych poetów, całe miasto pogrążyło się we śnie. Wielu ludzi pracowało ciężko od samego rana, by utrzymać swą rodzinę, więc i każda możliwa minuta snu była najpiękniejszą. Na skraju miastka w jednej z najbogatszych rezydencji można było przyuważyć niewielki blask światła. W jednej z komnat, najbardziej wysuniętej na północ, paliła się malutka naftowa lampka. Oświetlała niewielką powierzchnię pokoju, lecz wystarczającą by Claudius mógł w samotności myśleć. Czerń nocy nigdy nie napawała go weną, lecz ta była wyjątkiem; stał naprzeciw wysokiego lustra, wpatrując się w swą postać. Raz po raz wzrok jego kierował się na mały stoliczek nocny, na którym w tej chwili leżał jedynie zakrwawiony sztylecik, o bogato zdobionej rękojeści. "I pokój z Tobą księżulku...gdziekolwiek teraz błądzi twoja iskra". Na te niewypowiedziane słowa, mężczyzna zaśmiał się siarczyście, przeciągając przy tym leniwie. "A teraz narodzie mój najdroższy, dobranoc, bowiem ten sen może być ostatnim snem wolności" _______________________________________________ Wstęp, jak wstęp, wiadomo ogólne nakreślenie sytuacji - wszystko się rozkręca, więc nie sugerujcie się brakiem początkowym brakiem akcji :D Komentarze (7), Dodaj
niedziela, 14.lutego.2010, 22:46
Otóż więc..
Jeśli kogokolwiek interesuje opowiadanie przygodowe, w którym miłość nie jest sprawą pierwszorzędną - zapraszam. pokrótce: Wiek XVIII był wiekiem światowych zmian, z których kilka wzbudza wiele kontrowersji - największe zamieszanie wyrobił wokół siebie człowiek zwany Nieśmiertelnym, głoszący dziwne ideologie, mające zrzeszyć cały świat, pogrążony tego czasu w wojnach. Jego prawdziwe intencje zostają umiejętnie zatuszowane słowami otuchy, mydlącymi oczy niewinnych obywateli. Tak więc - opowiadanie będzie w stu procentach fikcyjne. Osoby opisane jako przywódcy grup/królowie/polityczni przedstawiciele nie będą prawdziwymi postaciami historycznymi. UWAGA. Chcąc nie chcąc.. nie będzie to polityczne opowiadanie historyczne, a opowiastką o tajnym zrzeszeniu. Oglądaliście film "Liga niezwykłych dżentelmenów" ? A więc coś tego typu - może nieco zbyt podpatrzone. Wkrótce pierwsza notka. :) I szablon ..:P |
MENUZapamiętaj. [] odwiedzin. KSIĘGA GOŚCIZobacz, Wpisz się.ULUBIENI |
LINKI |
ARCHIWUM2010luty (2) |